Wiosenne sukienki

Dzień dobry!

Prace nad nową kolekcją ruszyły pełną parą, ostatnie tygodnie wypełnione są od świtu do ciemnej nocy konstruowaniem, modelowaniem, krojeniem, warkotem maszyny, prasowaniem… Nie narzekam! Jestem w swoim żywiole!

 

Dni wypełnione pracą mijają szybko, prawie nie zauważam tego ponurego przedwiośnia za oknami. Odcinam się od szarzyzny, burości, smutnych kałuż, kropel na szybach i nagich gałęzi myślami pełnymi kolorów nadchodzącej wiosny, przeglądaniem barwnych materiałów na wiosenne sukienki, tęczowych tiulów na halki. Nic nie wywołuje we mnie takiej tęsknoty za ciepłymi dniami jak widok barwnej tkaniny. Od razu widzę w wyobraźni wiosenne sukienki, które już niedługo będzie można założyć!

 

spring_Natabo_3

 

Uwielbiam wiosenne sukienki i spódnice błękitne jak wiosenne niebo. Są takie wdzięczne i dziewczęce, kolor ten można nosić na wielkie wyjścia i codzienne spacery. Świetnie wygląda w wydaniu gładkim oraz w towarzystwie wszelkich wzorów.

Pinterest
    Pinterest

Pinterest
    Jestem wielką miłośniczką przeróżnych nadruków na tkaninach. Kwiaty, koty, babeczki, wisienki, usta, cytryny, kolorowe postacie i wiele innych. Są radosne, letnie i przywodzą na myśl pikniki na łące. Takie wzory idealnie nadają się na wiosenne sukienki na pierwsze prawdziwie ciepłe dni.

Pinterest

Pinterest

Pinterest

Pinterest

Pinterest

Pinterest

Pinterest

Pinterest

Pinterest

Pinterest

 

 

Kwiaty, piękne i soczyste, tak bardzo kobiece! W takie wzory każda sukienka wygląda obłędnie, czy to codzienna na letni spacer, czy elegancka na ślub i przyjęcie.

 

Pinterest

Pinterest

Pinterest

Pinterest

Pinterest

 

 

Groszki i kropki – mój ukochany wzór! Kocham je w każdym wydaniu, mogłabym mieć w szafie same sukienki i spódnice w grochy i kropy! Czemu taki prosty wzór tak mnie zaczarował? Może właśnie dlatego, że jest prosty? 

Pinterest

Pinterest

Pinterest

 

Ach, byle do ciepłych dni!

Sukienki lata 20

Sukienki lata 20…  O tym będzie dzisiejszy post. Skąd się wziął pomysł? Przeglądałam niedawno zdjęcia z rozdania The Critics’ Choice Movie Awards. Większość kreacji obecnych tam pań nie wzbudziła we mnie entuzjazmu. Ale na widok jednej otworzyła się we mnie jakaś klapka i przyszło mi do głowy skojarzenie z modą, która dawno temu święciła triumfy. 

Jak z pewnością zauważyliście, każde z minionych dziesięcioleci miało swój własny styl. Moje ukochane lata 50. i 60. w grochy, bajecznie kolorowe lata 70., niezbyt sprzyjające modzie lata 40. A z czym kojarzą Wam się lata 20.? Czy nie z połyskiem, lśnieniem i piórkami? Błysk cekinu, brokatowa nitka, opaska na głowie… Sukienki idealne na przyjęcie u pana Gatsby. Niedawna ekranizacja tego tytułu – toż dopiero była uczta dla oczu! Przepiękne kreacje pań były mistrzowsko dobrane, co zostało uznane w najwyższym stopniu, ponieważ film zdobył Oskara za najlepsze kostiumy.

 

Ale wracając do sukienki z lat 20. Dosyć luźne kroje, jak na mój gust zbyt mało kobiece, lekko chłopięce, nie opinające apetycznie tu i ówdzie, nie kuszące. Wtedy główną rolę jednak grały materiały, które nadrabiały okrojoną fasonem kobiecość, bogate i pełne przepychu. Frędzle, dużo frędzli, wirujących wdzięcznie w takt jazzu w zadymionym klubie…
Pinterest
Pinterest

Pinterest

 

 
Na pewno kojarzycie też charakterystyczne opaski na głowy, które uzupełniały kreację. Zdobione piórkiem lub szlachetnym kamieniem zdobiącym, modne wówczas, krótko przycięte czuprynki.  

 

Pinterest

Pinterest

 

A to jest sukienka, która skłoniła mnie do refleksji nad sukienkami z lat 20tych. Nosiła ją Kate Beckinsale, która wyglądała oszałamiająco:

 

 

Czyż błyszczący styl lat 20. nie będzie idealny na karnawał?

 

 

 

Mufka

Nareszcie zima! Teraz trochę zelżała, ale w Poznaniu śnieg nadal leży i nawet czasami pada, więc jest ciągle biało. Kocham zimę. Taką białą, z mrozem, skrzypiącym pod nogami śniegiem, wolno spadającymi z nieba białymi płatkami. Uwielbiam otulać się ciepłym wełnianym płaszczem, zawijać ciepły szal wokół szyi, a ręce chować w miękkie ciepłe rękawiczki. Choć najchętniej schowałabym je w… mufkę!
Pinterest
Od zawsze mufki miały dla mnie nieodparty urok i tak już chyba zostanie na zawsze. Poznałam je za sprawą literatury, moja ukochana „Ania z Zielonego Wzgórza” takowe nosiła i wytworne bohaterki innych książek. Zawsze mufki kojarzyły mi się z panienkami jadącymi powozem na bal, rozkoszujących się ciepłem futra w zimowy wieczór, gdy ściśnięte mrozem niebo rozpościerało się ciemnym grantem, a śnieg skrzył z blasku dalekich gwiazd. Na głowie kapturek podbity futrem, a dłonie właśnie z przytulnej, ciepłej mufce.

Pinterest

Pinterest
 Któraś z książkowych postaci, niestety nie mogę sobie przypomnieć która, jesienne wieczory poświęcała na haftowanie kwiatów w miękkiej skórce pokrycia mufki. Widzę to doskonale oczyma wyobraźni, żywa czerwień błyskająca na jasnobrązowym tle, maki rozkwitające z każdym posunięciem igły. Aksamitne czerwone podbicie dopełniłoby całości.  Jakże taka mufka musiała być piękna!  

 

Pinterest

Pinterest
Pinterest

Pinterest

 

W dzisiejszych czasach niewiele jest okazji do założenia mufki. Ręce są zajęte torebką, albo kierownicą samochodu, na bale się już nie chodzi. Wydawać by się mogło, że przeleży większość czasu w szafie. Ale wiecie co? Chcę mieć mufkę! I uszyję sobie. Jeśli nie w tym sezonie (jednak znalezienie dobrej jakości dobrze wyglądającego sztucznego futra pewnie zajmie trochę czasu), to na pewno w następnym. 
Pinterest

Pinterest
Pinterest

Pinterest
Pinterest


A Wy darzycie mufki jakimś szczególnym uczuciem, sentymentem? A może macie i nosicie? Podzielcie się wrażeniami i zdjęciami swoich stylizacji z mufką.

Pinterest

 

Nowy Rok

Koniec roku to dla wielu czas podsumowań i postanowień noworocznych. Ja chcę się z Wami podzielić czymś innym. Najpierw planowałam napisać krótką notkę na Facebooku o tym, z czym mi się kojarzy świętowanie nadejścia nowego roku. Kiedy zaczęłam szukać zdjęć, wspomnienia mnie zalały i postanowiłam napisać o tym troszkę dłuższą notkę na blogu. Nie będzie to notka ani o szyciu, ani o modzie, ale mam nadzieję, że jednak się Wam spodoba.

 

Sylwester na Białorusi (a przynajmniej w mojej rodzinie i w rodzinach, które znam) był zawsze rodzinnym świętem. Oczywiście Święta Bożego Narodzenia również, ale to bardziej wynika z religii. Natomiast rodzinne świętowanie Sylwestra – zdecydowanie z tradycji. Przede wszystkim Związek Radziecki i stosunek do religii w tamtych czasach miały na to wpływ, dlatego myślę, że podobnie ten dzień mógł wyglądać w każdym z krajów byłego ZSRR.

Pinterest
Bez czego nie mogło się obejść świętowanie Nowego Roku? Oczywiście bez suto zastawionego stołu! Przy okazji każdego święta (tego również) na stołach królowała sałatka oliwje (оливье). Przepis na nią można znaleźć w internecie. Generalnie to jest odmiana sałatki jarzynowej z dodatkiem mięsa (najczęściej jakiejś chudej szynki). U nas w domu zazwyczaj się pojawiała również tak zwana szuba (шуба). Słowo to oznacza ‚futro’ i moim zdaniem świetnie pasuje do określenia tej sałatki, w której śledź jest przykrywany kolejno warstwami różnych warzyw, niczym futrem. Przepis na nią ciekawscy również mogą znaleźć w internecie pod hasłem ‚śledź pod futrem’. Odmian tych sałatek jest kilka i każda gospodyni miała swoją tajemnicę jej przygotowywania, dlatego nie podaję Wam tu konkretnych przepisów, tylko odsyłam do internetu, gdzie możecie znaleźć wersję, która Wam będzie najbardziej odpowiadać.

Obecnie niektórzy uważają te ‚radzieckie’ dania za zbyt mało wyszukane i podanie ich na niektórych przyjęciach czy domówkach może być odebrane jako faux pax, ale ja bardzo je lubię nie tylko ze względu na sentyment, ale również (a może przede wszystkim) za smak.

Pinterest      

Obecnie w Polsce nikt już nie wyobraża sobie Świąt bez filmu o Kevinie. Możemy się z tego śmiać, możemy tego filmu nie lubić, możemy go oglądać co roku, ale przyznać trzeba, że dla pokolenia dzisiejszych dwudziestoparolatków zbliżających się do trzydziestki jest w telewizji chyba ‚od zawsze’. Świętowanie Nowego Roku w ZSRR (i po jego rozpadzie również) nie mogło się obejść bez filmu z 1975 roku pod tytułem „Ironija sud’by, ili s legkim parom!” (Ирония судьбы, или с легким паром!), polski tytuł „Szczęśliwego Nowego Roku”.  

 

Pinterest

 

Ten film zawsze był w telewizji 31 grudnia. Można było psioczyć, że już się ma go dosyć, można było po raz kolejny go oglądać, albo puszczać w tle w trakcie przygotowań i nie zwracać na niego większej uwagi. Jakkolwiek byśmy go traktowali, ten film jest już nieodłączną częścią obchodów Nowego Roku. Powiedzenia z niego są już kultowe, piosenki znają i śpiewają chyba wszyscy. Spotkałam się z opiniami, że dla wielu Polaków jest on nudny i niezrozumiały, ale trudno się dziwić. Dla Rosjanina humor rodem z Barei czy filmu Sami Swoi też prawdopodobnie nie byłby do końca zrozumiały. Niestety nie wiem, czy ten film jest do dostania w Polsce, ale jeśli Wam się gdzieś trafi, to polecam obejrzeć.

 

Pinterest

 

Jedną z głównych ról w nim gra piękna Barbara Brylska.  

 

  Pinterest        

 

Kolejnym elementem, który niezmiennie mi się kojarzy ze świętowaniem nadejścia nowego roku są kartki. Dzisiaj kartek świątecznych tradycyjną pocztą wysyła się znacznie mniej. Do znajomych i rodziny dzwonimy, wysyłamy sms albo mail. Moja mama kolekcjonowała piękne kartki, które dostawała od rodziny i znajomych, a także kupowała w dużych ilościach różne nowe wzory, które się pojawiały. Pamiętam, że uwielbiałam przeglądać je i wybierać, które wyślemy w danym roku w świat, a które są tak piękne, że zostają z nami. Spójrzcie, jakie są urocze.

 

Pinterest

Pinterest

Pinterest

Pinterest

Pinterest

Pinterest

Pinterest  

 

Oczywiście bez Dziadka Mroza (Дед Мороз) i jego wnuczki Snieguroczki (Снегурочка) również nie może się obejść, no bo kto prezenty przyniesie i pod choinkę położy?

Pinterest

Pinterest
Pinterest  

 

Ta albo podobna wersja Dziadka Mroza najczęściej ‚siedziała’ pod choinką.

 

Pinterest

 

Ciekawostką jest, że obchodzi się również tak zwany Stary Nowy Rok.  Stary, ponieważ według kalendarza juliańskiego, który obowiązywał w Rosji do 1918 roku. 31 grudnia i 1 stycznia według kalendarza juliańskiego wypadają  13 i 14 stycznia obecnego kalendarza i wtedy właśnie jest obchodzony Stary Nowy Rok, prościej mówiąc Nowy Rok według starego kalendarza. Oczywiście obchody nie są tak huczne, niektórzy w ogóle ignorują ten dzień, ale większość mieszkańców krajów byłego ZSRR przynajmniej zna te daty.

Pinterest

 

Oczywiście powyższe zestawienie jest tylko moją subiektywną listą rzeczy, które wzruszają mnie i powodują lawinę wspomnień. A Wy macie jakieś rytuały albo rzeczy, bez których nie wyobrażacie sobie świętowania nadejścia Nowego Roku?

С новым годом! 🙂

Nina Holy

Na początku chciałabym Wam opowiedzieć kim dokładnie jest Nina Holy. Miłośniczki stylu retro i pin up oraz osoby, obserwujące to środowisko, zapewne znają Ninę. Jak sama o sobie pisze na swoim fanpage’u, jest polską modelką pin up, artystką make up  oraz entuzjastką stylu retro.

 

Nina Holy
Nina Holy

 

O swoich początkach w modelingu (a także o kilku innych rzeczach) Nina Holy opowiada w wywiadzie dla portalu caferacer.com.pl. Ja chciałam ją zapytać o Święta w stylu retro lub pin up oraz ogólnie o życiu w stylu retro w XXI wieku. Zaczynamy!

 

 Jak już wiemy, jesteś miłośniczką stylu retro i nie czujesz potrzeby podążania za trendami. A jak wyglądają Święta u Ciebie? Styl retro pojawia się również przy tej okazji, czy jednak są bardziej tradycyjne, jak w większości polskich domów?

Moje Święta od wielu lat wyglądają bardzo podobnie, a mianowicie… podróżniczo. Od 6 lat mieszkam w Warszawie, ale w okolicach Wigilii staram się być z moją rodziną i przyjaciółmi w Gdańsku. Jakiś czas temu poczułam potrzebę przygotowywania mieszkania na okres świąteczny i mam już całkiem sporą kolekcję ozdób, którymi dekoruję pokój i kuchnię, a w tym roku doszła do tego wymarzona przeze mnie biała choinka (stylizowana na taką z lat 50tych). W moim domu rodzinnym Święta są kameralne i skromne, jednak w dekoracji i przygotowaniu wystroju czerpię inspiracje od mojej Mamy, która ręcznie przygotuje ozdoby choinkowe oraz dekoracje stołu, dzięki czemu wszystko jest bardzo wyjątkowe.

Czy macie jakąś ciekawą niespotykaną potrawę, której przepis pochodzi sprzed lat i jest przekazywany w Waszej rodzinie z pokolenia na pokolenie?

Wydaje mi się, że nie jest to specjalnie odkrywcza potrawa, ale moim niezmiennym faworytem jest zasmażana kapusta z grzybami ze śmietaną.

Chociaż uwielbiam ryby, a jest ich na Wigilii najwięcej, co roku czekam na kapustę, którą robił mój Tata, a teraz moja Mama.

 

Nina Holy
Nina Holy

 

Jakie dostajesz i dajesz prezenty?

Jeśli chodzi o prezenty, które sama otrzymuję to lubię wiedzieć co dostanę. Jestem praktyczna i większość moich bliskich przyzwyczaiła się już do corocznej listy, z której mogą wybrać prezent. Niemniej jednak paru osobom udało się mnie pozytywnie zaskoczyć, dając mi coś o czym marzyłam, a czego nie było na ‘liście’.

Prezenty, które daję ja są bardzo przemyślane i wkładam dużo czasu i serca by obdarowywany poczuł, że się starałam. Zazwyczaj ekscytuję się bardziej niż osoba, która prezent otwiera. Lubię też pięknie ozdabiać opakowania na prezenty.

Czy otaczasz się również przedmiotami i meblami w stylu retro? Jak wygląda Twoje mieszkanie? Jest nowocześnie wyposażone, czy pełne starych przedmiotów i mebli z duszą?

Mieszkanie staram się już od jakiegoś czasu urządzać w stylu lat 50-60tych. Naprawdę świetnie nadają się do tego sklepy i targi z meblami vintage czy retro oraz niektóre dodatki z Ikei. Kiedy tylko mam okazję kupuję akcesoria gospodarstwa domowego z ubiegłego wieku, które działają, a jednocześnie pięknie wyglądają. Mam też wielki fotel z obiciem w kwiaty, który zdobyłam na wyprzedaży po zamknięciu kawiarni w Warszawie, w której pozowałam do zdjęć. Lubię wzornictwo i kolorystykę z połowy XX wieku ale także trochę cięższe dodatki i szkło w stylu art deco.

 

Nina Holy
Nina Holy

 

Jak Twoi bliscy, rodzina reagują na Twój styl życia i pasję? Rozumieją go, czy patrzą z przymrużeniem oka? A może tą miłością do stylu retro i pin up zaraziłaś właśnie od kogoś z rodziny?

Dla moich rodziców mój wygląd czy sposób bycia był raczej ciekawostką i interesującym szczegółem. Nie traktowali mojego stylu poważnie, bo i ja nie starałam się być poważna. Kiedy skończyłam 25 lat, moja Mama dała mi kubek z motywem pin up, który zdobyła w Empiku, mówiąc: “kupiłam bo skojarzył mi się z Tobą”. Chyba dopiero wtedy zaczęła mnie postrzegać jako nie nastolatkę, a dorosłą kobietę, której już tak ‘zostanie’.

Moja Mama bardzo lubi moje zdjęcia (przeważnie te, na których jestem ubrana 😉 ) i właśnie w tym roku dostanie prezent związany z moim hobby.

Nie mogę nie zapytać o ubrania. Można Cię zobaczyć w ubraniach z rożnych dekad. Pozujesz często w stylu pin up, na ostatniej edycji Pin Up & Burlesque Party Twój strój był inspirowany latami dwudziestymi. Jaką modę preferujesz na co dzień? Czy masz jakieś ulubione nurty, a czegoś unikasz lub nie lubisz?

Ze względu na różnorodność pór roku jaką mamy w Polsce, wiosną zazwyczaj preferuję styl lat 40 (w pastelach), latem uwielbiam spódnice i kolorowe sukienki a la lata 50, jesień i zima kolorystycznie bardzo pasują do lat 20 i 30, dlatego wtedy sięgam po płaszcze, spódnice i dodatki w ciemniejszych odcieniach złota, brązów czy czerni. Noszę klasyczne fasony i kolory, uzupełniając je dodatkami – broszkami, kolczykami, szalami czy beretami w stylu retro.

Czego unikam? Z trudem przychodzi mi noszenie minispódniczek. Jeśli już to jesienią i zimą do grubych rajstop lub pończoch i oficerek.

I ostatnie pytanie – masz już przygotowaną kreację na Sylwestra? Jak będzie wyglądała?

Mam parę propozycji imprez sylwestrowych. Jeszcze nie zdecydowałam, na którą się wybiorę, ale myślę, że będzie błyszcząco, brokatowo i w stylu lat 30.

 

Nina Holy
Nina Holy

 

Na zdjęciach w tym wpisie Nina Holy ma na sobie sukienki Natabo.

 

Fotograf : Rafał Wójcik – analog Photo style

Fascynatory : Cherry Bonbons Atelier

Biżuteria : Glitter Paradise

Tkanina a dzianina

 Często tak jest, że coś, co nam wydaje się oczywiste i niewymagające tłumaczenia, dla kogoś innego jest czarną magią, prawda? Okazało się, że taką magią dla wielu jest różnica pomiędzy tkaniną a dzianiną. Zupełnie niedawno uświadomiłam sobie, że wiele osób, które nie są związane z szyciem nie odróżnia tych dwóch rodzajów materiałów od siebie. Dlatego chciałabym Wam w dzisiejszym poście nakreślić różnice.

A więc czym się różni tkanina od dzianiny? Podstawowa różnica jest taka, że tkanina jest tkana, a dzianina dziana. I już wszystko wiecie, prawda? Nie? To tłumaczę dalej. Już kilka razy przywoływałam na blogu Encyklopedię Materiałów Odzieżowych Gaila Baugha. Tym razem również ją zacytuję. Tkanina powstaje w wyniku tkania.

 

Tkanie to jest proces, podczas którego pod kątem prostym przeplatane są ze sobą przynajmniej dwa systemy nitek. Pomiędzy napiętymi nitkami osnowy przeciągana jest od jednego brzegu tkaniny do drugiego nitka wątku pod kątem 90stopni.

 

W dużym uproszczeniu to wygląda podobnie:

Pinterest
Dzianina natomiast, tak, jak już wspomniałam, powstaje w procesie dziania.

 

Proces dziania polega na formowaniu oczek z jednej lub wielu nitek i wzajemnym ich łączeniu, w wyniku czego powstaje powierzchnia materiału.

Opis trochę zawiły i nie do końca zrozumiały. Czy widzieliście kiedyś, jak Wasze babcie, mamy robią na drutach? A może same dziergacie ciepłe cuda? Otóż to, co wychodzi spod drutów, jest dzianiną. Nie ma tam dwóch przecinających się nici, tylko cały czas jedna, z której powstaje materiał. W zbliżeniu dzianina może wyglądać podobnie:

Pinterest

 

 Napisałam ‚podobnie’, ponieważ istnieją różne sploty, które nie wyglądają tak, jak na obrazku, ale nie chcę Wam tym teraz zaprzątać głowy.

 

Autor Encyklopedii Materiałów Odzieżowych podaję następujące wady i zalety dzianin:

 

Zalety:

– dają się przeważnie szybciej wytwarzać, niż tkaniny

– dzięki nowoczesnym maszynom można je ekonomicznie produkować również w krajach o wysokich kosztach siły roboczej

– dzięki strukturze oczek są miękkie, elastyczne i dobrze dostosowują się do ciała, dając duży komfort noszenia

– różnorodność ich faktur i wzorów jest ogromna

– można je produkować jako materiały ‚z metra’, jako wyrób dziany na okrągło (szlauch) lub jako gotowe formy odzieży

 

Wady:

– nie dają ochrony przed wiatrem

– ich powierzchnia jest podatna na wyciąganie się nitek

– zależnie od jakości i gęstości oczek, dość łatwo ulegają odkształcaniu (wypychaniu)

 

 Dzianinę faktycznie bardzo przyjemnie się nosi. Jest rozciągliwa i łatwo dopasowuje się do ciała. Dzianin w mojej szafie jest dosyć sporo. Uwielbiam cienkie dzianinowe rozpinane sweterki. Idealnie pasują do sukienek i nie są tak ‚sztywne’, jak żakiety czy marynarki. Wbrew pozorom nie noszę zbyt często dzianinowych sukienek. Sukienki i spódnice z dzianin są dla mnie tym, czym dla wielu osób dres (zresztą też najczęściej wykonany z dzianiny) – wygodnym ubraniem na okazje, kiedy chcę się czuć luźno i żeby moich ruchów nic nie krępowało. Mam kilka sukienek ‚po domu’ z dzianiny (tak, chodzę po domu w sukienkach). Mam kilka dzianinowych sukienek podróżnych (tak, podróżuję najchętniej również w sukienkach 🙂 ). Mam kilka sukienek z dzianiny, w których chodzę na zajęcia taneczne (cudownie wirują w tańcu). Co poza tym? Oczywiście wszelakie bluzki, koszulki, legginsy, lekkie ażurowe chusty, ciężkie i grube ciepłe swetry też są bardzo wygodne i niezastąpione w określonych sytuacjach. Ale chyba nikogo z Was nie zdziwi, że moim ulubionym ubraniem są sukienki z tkanin? Nawet robioną na drutach czapkę w tym sezonie postanowiłam zamienić na wełniany kapelusz. Zobaczymy, do jakich temperatur w nim wytrzymam. Póki co daję radę i w głowę jest mi ciepło 🙂

Obecnie z dzianin szyje się się prawie wszystko, od bielizny po marynarki czy płaszcze.  Mam nadzieję, że dzięki powyższym informacjom będziecie już mogli odróżnić tkaninę od dzianiny. Generalnie warto zapamiętać – dwie przecinające się nici to tkanina, jedna uformowana w oczka – dzianina. To teraz, kiedy już umiecie rozróżniać, zapytam – lubicie nosić dzianiny? Czy niektóre elementy garderoby wolicie jednak z tkanin?

Moda. Historia od XVIII do XX wieku

Nie tak dawno na swoim Instagramie pokazywałam cudowne albumy – Moda. Historia od XVIII do XX wieku. Jest to zbiór zdjęć z archiwum Instytutu Ubioru w Kioto. Trafiły w moje ręce dzięki poleceniu jednej z dziewczyn z grupy Poznań Szyje. Sama nie zwróciłam na nie uwagi, kiedy szukałam książek o historii mody i dużo bym straciła, gdybym ich nie kupiła.

Niestety w internetowych księgarniach opisy są bardzo lakoniczne i żaden nie zachęcił mnie do zakupu. Kiedy już albumy znalazły się w moich rękach, zrobiły na mnie ogromne wrażenie jeszcze zanim do nich zajrzałam. Duże, piękne i ciężkie książki były zapakowane w pudełko-etui, w którym łatwiej jest je przechowywać. Po wyjęciu albumów z pudełka zaparło mi dech w piersiach.

Mówią, że nie ocenia książek po okładce, ale akurat w przypadku tych albumów można to zrobić. Okładki są wspaniałą zapowiedzią i obietnicą cudów, które czekają na nas w środku. Kocham książki, ale takie duże pięknie wydane albumy są niczym szlachetne kamienie w całej mojej kolekcji. To nie są pozycje, które raz się przeczyta i nigdy się już po nie nie sięga. Takie książki ogląda się mnóstwo razy, aż się zapamięta każdy szczegół. Przegląda się w poszukiwaniu inspiracji czy po prostu, żeby nacieszyć oko pięknem. Jak powiedziała jedna moja znajoma, te albumy można oglądać tylko w białych rękawiczkach i przez czyste okulary. Może rękawiczek nie zakładam, ale za każdym razem myję ręce, zanim sięgnę po nie, żeby przypadkiem nie zabrudzić kartek. Zwariowałam? Może 🙂 Ale to te albumy to spowodowały. No dobrze, wystarczy tego wstępu, pokażę Wam, co się kryje w tych cudnych książkach.

 

Moda. Historia od XVIII do XX wieku
Moda. Historia od XVIII do XX wieku

 

W środku pierwszego tomu jest notka o Instytucie Ubioru w Kioto, jest także krótki zarys historyczny. Oczywiście nie będę Wam streszczać wszystkiego. Po pierwsze, byłoby to niemożliwe ze względu na objętość tych albumów (ponad 600 stron), a po drugie, mówienie o nich nic nie da, je trzeba po prostu zobaczyć. Pokażę zdjęcia kilku strojów, które mnie szczególnie urzekły lub zachwyciły. Oglądając pierwszy tom byłam pod wrażeniem ogromnej ilości misternych zdobień, pięknych koronek i haftów. Spójrzcie tylko.

 

Moda. Historia od XVIII do XX wieku
Moda. Historia od XVIII do XX wieku
Moda. Historia od XVIII do XX wieku
Moda. Historia od XVIII do XX wieku
Moda. Historia od XVIII do XX wieku
Moda. Historia od XVIII do XX wieku

 

Nawet kapcie, a raczej poranne pantofle są małym dziełem sztuki.

 

Moda. Historia od XVIII do XX wieku
Moda. Historia od XVIII do XX wieku

 

Cudne są te pasiaki 🙂

 

Moda. Historia od XVIII do XX wieku
Moda. Historia od XVIII do XX wieku

 

Moda. Historia od XVIII do XX wieku
Moda. Historia od XVIII do XX wieku

 

Drugi tom książki  jest w całości poświęcony XX wiekowi.

Na początku zaraz po wymyślnych nakryciach głowy moją uwagę przyciągnęły gorsety.

 

Moda. Historia od XVIII do XX wieku
Moda. Historia od XVIII do XX wieku

 

W książce są nie tylko ubrania. Spójrzcie tylko na te metki Chanel!

 

Moda. Historia od XVIII do XX wieku
Moda. Historia od XVIII do XX wieku

 

Zdobione obcasy  ( ok 1925 r.)

 

Moda. Historia od XVIII do XX wieku
Moda. Historia od XVIII do XX wieku

 

Strój plażowy. Niezły, prawda?

 

Moda. Historia od XVIII do XX wieku
Moda. Historia od XVIII do XX wieku

 

Ta strona to dla mnie kwintesencja tego, co uwielbiam. Po lewej sukienka Diora z kolekcji jesień/ zima 1957. Od dawna mam zapisaną ją na dysku w folderze ‚inspiracje’, ale nigdy nie dociekałam ( w sumie nawet nie wiem, dlaczego) czyj to jest projekt. Ta po prawej jest podpisana  Yves Saint Laurent/ Cristian Dior z 1958 roku i ją zapisuję sobie do folderu inspiracje, ponieważ w swojej prostocie jest genialna.

 

Moda. Historia od XVIII do XX wieku
Moda. Historia od XVIII do XX wieku

 

Gdybym miała okazję założenia wieczorowej sukni, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że szyjąc ją zainspirowałabym się tym projektem. Jest to Jacques Fath ok 1953 r.

 

Moda. Historia od XVIII do XX wieku
Moda. Historia od XVIII do XX wieku

 

Oczywiście nie mogło zabraknąć nieśmiertelnych kostiumów od Chanel ( ok. 1969 r.)

Moda. Historia od XVIII do XX wieku
Moda. Historia od XVIII do XX wieku

 

Sukienkę Yves Saint Laurent rozpozna chyba każdy, kto choć odrobinę interesuje się modą (jesień/ zima 1965).

 

Moda. Historia od XVIII do XX wieku
Moda. Historia od XVIII do XX wieku

 

Ten kostium Pierre’a Cardina z kolekcji jesień/zima 1966 również zapisuję do swojego folderu ‚inspiracje’, bo jest absolutnie cudowny!

 

Moda. Historia od XVIII do XX wieku
Moda. Historia od XVIII do XX wieku

 

W środku znajdziemy też projekt, który się znalazł na okładce drugiego tomu – sukienka (po lewej) i top (po prawej) autorstwa Paco Rabanne.

 

Moda. Historia od XVIII do XX wieku
Moda. Historia od XVIII do XX wieku

 

Czy kiedy patrzycie na ten strój kąpielowy (Rudi Gernreich, 1971 r.) nie pojawiają się Wam przed oczami stroje kąpielowe Agent Provocateur? Bo mnie tak. Spójrzcie.

Moda. Historia od XVIII do XX wieku
Moda. Historia od XVIII do XX wieku

Pinterest
Pinterest

 

Niesamowity geometryczny kostium. John Galiano/ Christian Dior jesień/zima 1997.

Moda. Historia od XVIII do XX wieku
Moda. Historia od XVIII do XX wieku

 

Założylibyście takie buty? Ja te cukierkowo-deserowe szpilki chętnie bym nosiła. Buty są autorstwa Tokio Kumagai, ok 1984 r.

 

Moda. Historia od XVIII do XX wieku
Moda. Historia od XVIII do XX wieku

 

Ostatnimi zdjęciami w drugim tomie są projekty płaszczy. Dosyć osobliwych płaszczy. Jeden jest autorstwa Kosuke Tsumury (po lewej) z 1994 r. i nosi tytuł „Ostatni dom”, drugi (po prawej) – Martina Margiela, który wygląda, jak puchowa kołdra, której nadano kształt płaszcza.

 

Moda. Historia od XVIII do XX wieku
Moda. Historia od XVIII do XX wieku

 

Jak widać, w albumach jest ogromny przekrój historii mody, duża ilość pięknych zdjęć, które przede wszystkim pokazują tę historię. Czy po tym poście macie jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, że warto te albumy mieć? Widziałam, że można tę publikację kupić taniej i książki są w mniejszym formacie, ale zachęcam do kupienia tej droższej wersji w postaci albumów, są warte każdej złotówki!

Granatowa sukienka podróżniczki

Uwielbiam kolory. Latem jasne i soczyste, jesienią i zimą trochę bardziej ‚zgaszone’, ale nadal żywe i rzucające się w oczy. Czerwień i granat w różnych odcieniach są w tej chwili moimi ulubionymi kolorami. Czerwoną spódnicę i sukienkę już widzieliście, dzisiaj zapraszam na historię chabrowej sukienki podróżniczki.

 

 

Granatowa sukienka
Granatowa sukienka

 

 

 

Z trudem wtaszczyła walizkę na półkę w jedyną wolną lukę pomiędzy bagażami współpasażerów. Starsza kobieta syknęła, gdy niechcący nadepnęła jej na stopę. Z przepraszającym mamrotaniem zajęła swoje miejsce naprzeciwko niej i niechętnym wzrokiem zmierzyła swoją walizkę upchniętą nad głową starszej pani. Znowu odpruwała się jej rączka, wielokrotnie już przyszywana. Wzruszyła ramionami i wbiła spojrzenie w czubki swoich zniszczonych butów. Czekała ją wielogodzinna podróż do miasta, w którym miała się przesiąść na statek płynący do domu. Nie była tam od… nawet nie chciała liczyć, ale upłynęło już bardzo dużo czasu. Pogrążona w niewesołych rozważaniach poddała się łagodnemu kołysaniu pociągu. Musiała się zdrzemnąć, ponieważ gwałtowne szarpnięcie przywróciło ją do rzeczywistości. Starszej pani już nie było, jej miejsce zajął jakiś mężczyzna, który skupiony był na lekturze gazety. Jej uwagę przykuł ruch po prawej stronie. Wyjrzała na korytarz przez przeszklone drzwi przedziału. W oknie znajdującym się tuż za nimi stała dziewczyna. Widziała tylko tył jej głowy i rozwiane włosy, którymi bawił się przeciąg. Dziewczyna łokcie miała oparte na opuszczonym oknie. Pomimo ciepłego dnia miała na sobie soczyście chabrową sukienkę z długimi rękawami. Dopasowana u góry, ku dołowi rozchylała się w rozłożysty kształt, spod którego wystawała obfita halka. Szczupłą talię dziewczyny podkreślał cienki czarny paseczek. Ogarnęło ją uczucie zawiści i frustracji. Ona sama ubrana była w burą bluzkę i brązową spódnicę, praktyczne kolory na podróż. W porównaniu do dziewczyny z korytarza wyglądała jak nudna urzędniczka. W tym momencie dziewczyna odwróciła się od okna. Górę sukienki ozdabiał okrągły kołnierzyk wykonany z tego samego materiału co sukienka, a na nim przypięta była czarna ozdobna broszka lub spory guzik – nie mogła tego ocenić z tej odległości. Całość wyglądała szalenie szykownie i świadczyła o dobrym guście nieznajomej, która właśnie na nią spojrzała. Siedząca w przedziale dziewczyna przyłapana jak na gorącym uczynku drgnęła i szybko przeniosła spojrzenie na swoje zniszczone buty. Kiedy podniosła wzrok dziewczyny w chabrowej sukience już nie było.

 

Granatowa sukienka
Granatowa sukienka

 

Zdjęcia – Ola Bauza

Czerwona spódnica

Nadszedł czas na przedstawienie Wam kolejnej spódnicy. Tym razem energetycznie czerwonej, idealnie pasującej do szarej i ponurej jesieni w mieście, ale również do nieśmiało budzącej się do życia wiosennej pierwszej zieleni. Zapraszam na historię paryskiej czerwonej spódnicy.

 

 

 

 

Czerwona spódnica
Czerwona spódnica

    Umówienie się na spotkanie na paryskich Polach Marsowych w ciepły kwietniowy dzień nie jest dobrym pomysłem. Zapomnieli o tym, jak co roku z resztą. Tłumy turystów skuszonych wizją zobaczenia słynnej Wieży Eiffla były przemieszane z mieszkańcami Paryża chcącymi złapać pierwsze promienie słońca po długiej zimie. Wszędzie biegały dzieci i plątały się psy wyprowadzone na spacer. Jak zawsze usiadł na tej samej ławce. Na tej, na której pierwszy raz przysiadła kilka lat temu, zdyszana i uroczo potargana, by poprawić zapięcie sandałka. Dzięki temu uwierającemu zapięciu się poznali. Przychodził tu od lat w porze lunchu. Wolał w spokoju pół godziny poczytać, niż spędzić ten czas w głośnej kantynie wraz ze współpracownikami. Tamtego dnia było wyjątkowo ciepło, pomimo tego, że był już październik. Liście na drzewach już pożółkły. Na sąsiedniej ławce wygrzewała się w słońcu starsza pani, a obok niej siedział mały piesek, równie wiekowy, jak ona. Spokój wczesnego popołudnia sprawił, że mocno skupił się na lekturze. Nagle kątem oka zauważył błysk żywej czerwieni, która zawirowała tuż obok niego. Na jego ławce przucupnęła dziewczyna w czerwonej spódnicy, która rozłożyła się jak wachlarz, gdy jej właścicielka usiadła. Skupił wzrok na intensywnym kolorze, który natychmiast przypomniał mu dzieciństwo spędzone pod Paryżem i barwę maków kwitnących w przydomowym ogrodzie. Dziewczyna tymczasem pomajstowała przy buciku na obcasie i wstała. Strzepnęła energicznie delikatny materiał spódnicy. Jemu natomiast przyszło na myśl, że nie tylko kolor spódnicy przywodzi skojarzenie z makami. Cała postać dziewczyny ubranej w czerwoną spódnicę wyglądała jak kwiat. Wąska talia podkreślona była przez wysoki stan spódnicy, która rozchylała się ku dołowi, jak kielich kwiatu. Delikatne zakładki, w które układał się czerwony materiał wyglądały jak płatki. Uśmiechnął się do siebie i do wspomnienia tego pierwszego dnia. Gdyby nie to zepsute zapięcie to kto wie jakby się potoczyły ich życia. Z zamyślenia wyrwał go śmiech. Stała przed nim, jak zwykle z włosami w nieładzie i jak zwykle z czymś czerwonym na sobie. Uwielbiała czerwony kolor, zawsze któryś fragment jej garderoby był w tym kolorze. Dzisiaj był to sweterek narzucony na czarną sukienkę.

– Idziemy? – zapytała.

 

Czerwona spódnica
Czerwona spódnica

 

Zdjęcia – Ola Bauza

Spódnica z koła

Nareszcie mogę pokazać więcej rzeczy, które przygotowałam na sezon jesienno-zimowy. Pierwszą z nich będzie spódnica z koła w kolorowe papugi. Podobną, tylko z połówki koła, szyłam latem. Kolorowe ptaki na niej były rozrzucone na błękitnym tle. Jesienna wersja spódnicy jest uszyta z pełnego koła i jest ciemniejsza, a jaskrawe kolorowe ptaki doskonale ożywią nawet granatową czy czarną stylizację.

W internecie kupuje się głównie oczami, prawda? Jeśli chodzi o ubrania, to każdy kupujący chciałby zobaczyć, jak dana rzecz prezentuje się na człowieku, a nie na manekinie. Niektórzy potrzebują przede wszystkim dokładnego opisu przedmiotu i materiałów, z których został wykonany. A niektórych przekona… historia 🙂 Każda rzecz, która wychodzi spod mojej igły, ma jakąś historię. Czasami to są inspiracje jakimś zdarzeniem, które otoczeniu w ogóle nie kojarzy się ani z ubraniami, ani z szyciem, a moja wyobraźnia rysuje kolory i kształty spódnicy, sukienki czy płaszcza. Czasami jest to inspiracja obrazkiem, filmem. A czasami widzę tkaninę i już wiem, co z niej uszyję. Mało tego, widzę konkretną sytuację, scenkę, w której dane ubranie się pojawia. Ale dosyć tego już przydługawego wstępu, zapraszam na historię spódnicy w papugi!

 

Spódnica z koła
Spódnica z koła

 

 

Bury kot siedzący na parapecie obserwował sunących za oknami ludzi. Mrużył oczy na widok wielkich kropel spływających po szybie i spieszących ludzi skulonych pod parasolami. Wzdrygnął się na widok smukłego malca pukającego w szybę tuż przed jego nosem. Spojrzał z dezaprobatą na dziewczynę w czarnym płaszczu i czerwonej czapce uśmiechającą się do niego z zewnątrz. Dziewczyna roześmiała się na widok miny kota i pokonawszy jeszcze kilka kałuż zatrzymała się przed rzeźbionymi drzwiami. Otworzyła je i jej kroki zadudniły głucho na drewnianej podłodze. Nie rozbierając się zaczęła zapalać stare, gazowe lampy, które pamiętały jeszcze ubiegłe stulecie. Ze stopniowo zmniejszającego się mroku zaczęły się wyłaniać regały z książkami, a na ścianie zalśnił żeliwny napis „Antykwariat”. Dziewczyna przeszła za kontuar i nacisnęła guzik dyskretnie schowanego ekspresu do kawy i już po chwili pomieszczenie wypełnił aromatyczny zapach. Dopiero wtedy dziewczyna zdjęła czapeczkę i zaczęła rozpinać mokre guziki płaszcza, spod którego zamigotała feeria barw. Był to piękny widok! Żółte, niebieskie i czerwone papugi rozświetlały głęboki granat materiału spódnicy, która miękko układała się na biodrach. Rozkloszowana ku dołowi materia wdzięcznie płynęła za noszącą ją dziewczyną, sprawdzającą przed przyjściem pierwszych klientów, czy na regałach jest porządek. Dziewczyna wyjrzała przez szybki w drzwiach wypatrując taty, któremu pomagała prowadzić ten rodzinny biznes. Gdy ekspres do kawy cicho zapiszczał odwróciła się energicznie w jego stronę, a spódnica zawirowała wokół jej nóg rozkładając się w kształt koła. Dziewczyna ruszyła w stronę kontuaru uśmiechając się na myśl o kubku kawy.

 

Spódnica z koła
Spódnica z koła

 zdjęcia – Ola Bauza.